Z samochodem i prowadzącym
Z samochodem i prowadzącym, Medy przy tej' prędkości wyleci z trasy. Wiemy, że nasz sport jest nie tylko przygodą, ale i że jest to niebezpieczna przygoda. Staramy się jednak ryzyko ograniczać do minimum. Tylko więc tacy kierowcy, którzy zdają sobie z tego sprawę i boją się następstw, starają się jechać na granicy bezpieczeństwa, są najlepsi. Natomiast kariera tych, którzy są bez lęku, trwa bardzo krótko." Jazda na granicy bezpieczeństwa nie jest równoznaczna z jazdą wolną. Jaki cel miałyby wtedy rajdy, wyścigi. Trzeba więc jechać jak można najszybciej, ale zarazem tak, aby z nawet bardzo trudnej sytuacji wyjść kosztem stosunkowo małym. I jeśli dokładnie przeglądamy przebieg sportowej kariery Sobiesława Zasady, to widzimy, że miewał on różne wypadki, ale zawsze kończyły się niezbyt groźnie. Mistrzowskie opanowanie kierownicy i niezbędny margines bezpieczeństwa pozwalały mu wychodzić bez szwanku nawet z groźnych opresji. Ot, tak choćby, jak podczas treningu do Rajdu Kwiatów we Włoszech. Wraz z pilotem, Kazimierzem Osińskim trenowali na „Steyer-Puchu" w Dolomitach. Boczna, mało uczęszczana droga, szerokości około trzech i pół metra, biegła półką skalną. Z jednej strony przepaść, z drugiej niemal pionowa skała. Zasada pokonał prawy zakręt i wypadł z prędkością około 70 km/godz. na prostą. Wszystko byłoby w porządku, gdyby z przeciwka, środkiem drogi nie nadjeżdżał „Fiat". Co robić? W lewo nie można, gdyż zbyt mało miejsca i samochód zleci w przepaść. Błyskawiczna decyzja i polski kierowca skręcił w" prawo, prawymi kołami wjeżdżając na skałę.
 
| |