|
Potem był rok 1953. Mistrzostwa Polski w Poznaniu były eliminacjami naszych bokserów przed tą wielką próbą pięściarzy Starego Kontynentu. Zbigniew Pietrzykowski, reprezentujący okręg katowicki, awansował do strefy medalowej, ale finał był już poza zasięgiem jego aktualnych możliwości. 1 Starszy, bardziej obyty z ringiem bydgoszczanin Leiss nie dał się zaskoczyć. Po twardej walce pokonał młodszego bielszcza-nina, by następnego dnia zdobyć mistrzowski tytuł w wadze lekkośredniej.
Na końcowe zgrupowanie do Cetniewa Pietrzykowski jednak pojechał. Bez większych nadziei, jako że konkurencja była piekielnie silna. Oprócz Leissa, głównym kandydatem do ekipy był gdańszczanin Krawczyk, pięściarz dobrze wyszkolony technicznie, który w poprzednich występach dowiódł już niejednokrotnie, że należą mu się szlify reprezentanta kraju,
„Wreszcie nadszedł dzień decyzji którzy z chłopców mają wejść do reprezentacji - pisze w swych pamiętnikach Feliks Stamm. - Po ostatnich ostrych sparringach zebrała się w Cetniewie rada trenerów, której zadaniem było ustalenie składu drużyny. Co do pierwszych kandydatur nie było żadnych " wątpliwości. Powstały one, gdy zaczęliśmy rozważać kandydaturę w wadze lekkośredniej. Na ten temat nie było zgody. Paweł Szydło oraz ja byliśmy zdania, że należy wystawić młodego, mało jeszcze znanego Pietrzykowskiego. Spotkaliśmy się jednak ze sprzeciwem, niektórzy z selekcjonerów obawiali się kompromitacji. Ostatecznie, po długiej i żarliwej dyskusji, rada trenerów zgodziła się na start Pietrzykowskiego .''
|