|
Nie obeszło się i bez niespodzianek, choć ostatecznie umiejętności wzięły górę i w decydującym meczu spotkały się - jak to zgodnie stwierdzono - dwie czołowe wówczas drużyny kraju. Finał imprezy, w której uczestniczyło 7116 drużyn i 120 000 piłkarzy rozegrano 16 września 1951 roku w Warszawie. Pokonaliśmy w nim krakowską „Wisłę" 2:0. Dla uczczenia tego wydarzenia najwyższe władze sportowe postanowiły, że zdobywca Pucharu Polski uzyska w tym roku jednocześnie tytuł mistrza kraju. „Wiśle", która do końca rozgrywek zachowała fotel lidera ligi, pozostał na osłodę tytuł mistrza ekstraklasy.
Wspominając swoje piłkarskie lata nie mogę pominąć roku 1953, który przyniósł „Ruchowi" trzeci mistrzowski tytuł, jak się to popularnie mówi „w cuglach". Nad wicemistrzem, wojskową drużyną Krakowa, uzyskaliśmy aż 10 punktów przewagi, a ja zostałem „królem strzelców ekstraklasy"! Czy może być więcej powodów do radości? Pamiętam uroczystość, jaką po ostatnim, ligowym pojedynku zorganizowaliśmy w świetlicy na stadionie, która była wtedy naszym drugim domem - miejscem zgrupowań i zabaw sylwestrowych, rodzinnych spotkań i zażartych dyskusji z kibicami. Panował uroczysty nastrój i koleżeńska, niemal rodzinna atmosfera.
|