|
Kryzys mija na dziewiątym kilometrze. Ale Eldon znów odskoczył o kilkanaście metrów. Na szczęście to „łabędzi śpiew" Anglika. Kiedy na 800 metrów przed metą „Krzyś" rozpoczyna swój słynny długi finisz, nic nie jest w stanie go zahamować. Rywalom pozostaje walka tylko o dalsze premie. Sztokholmskie złoto jest dla Polaka.
Desperackie ataki kosztowały drogo Eldona. Nawet nie stanął na podium. Był dopiero czwarty. Przed nim znaleźli się obaj reprezentanci Związku Radzieckiego: po prawej Żuków, po lewej Pudów. Stanisław Ożóg zajął piąte miejsce.
Teraz kolej na następną konkurencję - 5 km. To gorsza sprawa. Naprzód trzeba przebrnąć przez eliminacje, a w dwa dni potem finał. Między biegiem na 10 km a półfinałem „piątki" jest tylko dzień przerwy. Zaledwie 5 śmiałków waży się na zdublowanie obydwu dystansów, Zdzisław Krzyszkowiak, .Holender Heinrich Cuje, Belg Marcel Vande Wattyne, Duńczyk Thyge Toegersen i Francuz Maurice Ćhiclet. Z tego kwintetu liczy się tylko Polak, tamci jakby szukali pocieszenia po wtorkowej klęsce.
Do finału dobrnął tuzin konkurentów. Obaj Polacy, Zdzisław Krzyszkowiak i Kazimierz Zimny; reprezentanci ZSRR, Aleksander Artyniuk i Hubert Paernakivi; Węgrzy, Sandor Iharos i Miki os Szabo II; Brytyjczycy, Gordon Pirie i Peter Ciarkę; Friedrich Jankę (NRD) i Ludwig Mueller (NRF) oraz Czechosłowak Miroslav Jurek i Francuz Michel Bernard.
|